Kwintesencja ejtisowego kiczu spotyka się tu z legendą zmarłego niedawno Prince'a. Młody i utalentowany muzyk pnie się po szczeblach kariery zepsutego show biznesu, po drodze raniąc siebie, innych oraz łamiąc serce niepokornej piosenkarce. Pewne rzeczy, np. sposób ukazywania kobiet w filmie, na szczęście się zestarzały, inne, jak tytułowa piosenka, ku naszej uciesze - nie.