Poprzez serię quasi-rytuałów bezimienny mężczyzna powołuje do życia istotę, żywy organizm, który zwróci się przeciw niemu w najmniej (lub najbardziej) oczekiwany sposób. Pozostając dziełem eksperymentalnym, „Saturn” wyraźnie nawiązuje do tradycji kina surrealistycznego, posługując się logiką snu, a raczej koszmaru sennego.