Wszyscy śmieją się z Rosy. Ma sporą nadwagę, nerwowo skubie włosy, do tego pracuje w sklepie mięsnym należącym do jej rodziców, do którego sama dostarcza króliki. Kiedy wreszcie wychodzi zza lady, by na basenie choć trochę nacieszyć się latem, od razu dopadają ją miejscowe „wredne dziewczyny”. Upokorzona Rosa, zmuszona do powrotu do domu w samym kostiumie kąpielowym, ponownie spotyka swoje prześladowczynie. Tym razem porywa je obcy mężczyzna, a Rosa pozwala mu… spokojnie odjechać. W pełnometrażowej wersji filmu krótkometrażowego (wyróżnionego Nagrodą Goi) reżyserka Carlota Pereda przedstawia „Carrie na hiszpańskich wakacjach”, krwawą opowieść o odrzuceniu i zadręczonej dziewczynie, której obecność grasującego po okolicy seryjnego mordercy przynosi przede wszystkim chwilę świętego spokoju. Pereda zastanawia się, czy ofiara nie marzy o tym, by stać się prześladowcą. Nie boi się też pokazać brutalnej przemocy, bo – jak przyznawała na Sundance – bycie nastolatką to czasem prawdziwy horror.
[Marta Bałaga]