Są zwycięstwa, które zmieniają bieg historii. Zwycięstwa ducha, zwycięstwa kraju, zwycięstwa całego świata. Takim triumfem były legendarne „trzy sekundy” - wygrana reprezentacji ZSRR w koszykówce na monachijskiej olimpiadzie w 1972 roku. Po raz pierwszy od 36 lat niezwyciężona drużyna USA została pokonana. Nikt nawet nie myślał, że jest to możliwe – pokonać wspaniałych, nieomylnych Amerykanów na Igrzyskach Olimpijskich! Nikt, z wyjątkiem radzieckich koszykarzy (Rosjan i Gruzinów, Ukraińców i Kazachów, Białorusinów i Litwinów). Kiedy przegrana oznaczała porażkę kraju, gdy trzeba było wychodzić i walczyć w trudnych okolicznościach po zamachu terrorystycznym, wielki trener reprezentacji ZSRR był gotów na wszystko, aby tylko pomóc swoim podopiecznym obalić amerykański mit o niepokonanej reprezentacji marzeń. Przecież wiedział, że uformował najsilniejszą drużynę na planecie i najpierw starał się, aby uwierzyli w to jego zawodnicy, a potem cały świat.