Chan Siu-yau nie jest rewolucjonistką na pierwszej linii frontu: to zwykła studentka, trochę bardziej niż inni zainteresowana tym, co dzieje się w społeczeństwie. Po udziale w ulicznej manifestacji zostaje jednak oskarżona o agresję wobec policjanta. Reżyser zadaje pytania o odpowiedzialność, konformizm, realne możliwości wolnego wyboru, ukazując przy tym na gorąco polityczną rzeczywistość Hongkongu.